Malowanie mieszkania - farby

MALOWANIE MIESZKANIA - FARBY.

Bardzo dobrze mi się malowało farbami z polskiej średniej półki ulubiona marka to śnieżka raczej te lepsze z nich ale nadal ta firma.
Wiem malarz by zaraz protestował - Spoko Gościu i ja też znam droższe a niektóre z nich lepsze i nimi malowałem. Ale tu oceniam całokształt czyli jakość malowania, krycia, odporność i cenę farb na przestrzeni od malowania mieszkania do następnego malowania mieszkania co ważne u siebie w mieszkaniu. Więc do całokształtu wliczałem optimum tip ekono. I nie maluję sanktuarium tylko zamieszkałe mieszkanie w którym żyją ludzie i zwierzęta domowe. Żywi podkreślam którzy tam pracują, gotują, ćwiczą, bawią się więc tu się przytrze, tam się wytrze, tam zarysuje, tam obije, tam chlapnie. I po kilku miesiącach mam setki śladów i część z nich jest nie do usunięcia. Często się mija w przewężeniu jak to w mieszkaniu, takie czasy że chodzi się szybko, są przewężenia trzeba się mijać.
Niechlubny polski nawyk chwalenia się przed sąsiadami i obcymi, pochodzący z kryzysowych czasów rzeczami które tylko do tego służyły chyba już minęły. Kiedyś wielu polaków myślało nie żeby było mi dobrze ale żeby inni myśleli że mi jest dobrze.
Często ludzie mieli pokoje do których się wchodziło tylko jak przyszli goście i to nie tylko w dużych domach z wieloma pokojami.
Takie hece jak z Babcią Wolańską, łazienką i zepsutą pompą w komedii "kogel mogel" pamiętam z dzieciństwa. Niektórym to zostało lub przekazali następnemu pokoleniu
Więc utrzymywanie pokoi tylko na pokaz uważam za anormalne. Więc w używanych pokojach łatwo o mniejszy lub większy wypadek.
Po kilku miesiącach od remontu mam setki zaplamień i uszkodzeń większych lub mniejszych. Czym dłużej od ostatniego malowania mieszkania tym mniej się uważa bo i tak trzeba niedługo odświeżyć. I uważam to za normalne. To mieszkanie jest dla nas a nie my dla mieszkania - no bywa inaczej, wiem ale to choroby.
Szukając potwierdzenia swoich doświadczeń znalazłem na ulubionym kanale Mario budowlaniec Na Youtube, przeprowadził świetne testy właściwości kryjących popularniejszych tańszych kolorowych i białych farb i ich odporności na szorowanie i zmywanie.
Jak powyżej podałem są również zabrudzenia uszkodzenia, których nie zmyjemy i nawet jeżeli jest ich mniej to i tak skoro 2/3 nam przeszkadzało to i ta pozostała 1/3 lub nawet dużo mniejsza część felerów na ścianach również będzie nam przeszkadzać. Tym bardziej, że będą one bardziej widoczne i szpecące.
Punktowe zaprawki nie wchodzą w grę ponieważ po dłuższym czasie będą widoczne i będą cię wkurzać, więc nie ma bata - i tak trzeba malować całe pomieszczenie.
W wyniku powyższego wybieram farbę tip ekono i maluję pomieszczenie w razie stwierdzenia potrzeby odświeżenia go.

Warte do zapamiętania podczas remontu i malowania mieszkania.

Często producent zachowuje podobne składniki i odczynniki standardy więc trzymanie się jednego w miarę możliwości uchroni nas przed zaskakującym efektem pogryzienia się nakładanych produktów lub mieszanych. A mając większą wiedzę o używanych już wyrobach tego producenta mniej cię zaskoczy niż za każdym razem eksperymentować od nowa. Czasami napis na opakowaniu, które trzeba czytać to jednak nie o wszystkim nam powie.
- W miarę możliwości pracować systemowo.
- Rzadko mieszałem farby ze sobą ale jeżeli mieszać farby tego samego producenta i z podobnej grupy farb nic nie powinno się stać (natomiast farby innych producentów ze sobą mogą się ze sobą "tzw. "pogryźć" zważyć, mogą się wytworzyć jakieś gródki itd.)
- ostatnie przejechanie wałka na danej powierzchni zawsze w dół lekko już suchym na luzie opadającym wałkiem co pozwoli nam uniknąć charakterystycznych pasów na ścianie przy silniejszym lub dziennym świetle ponieważ wtedy ujawnia się pozostawiona zmienna fakturka po ostatnim zmiennym przejechaniu wałka.
- należy czytać instrukcje, często gruntujemy przed malowaniem ścian i sufitu rozwodnionym gruntem np. 1/1.
- staram się używać gruntu czy inne nazywy emulsji gruntującej zależnie od wytycznych producenta rozwadnianych lub nie. Ale słyszałem też od znajomych budowlańców twierdzących, że nie ma lepszego gruntu niż na pierwszą warstwę rozrobić farbę właściwą/tą co malujemy z wodą 1/1.
- Na suficie przynajmniej ostatnią warstwę prostopadle do okna.
- Rozpakowany nowy wałek owijam taśmą papierową a następnie odkręcając ją z powrotem wszystkie "mechuty" pozostają na taśmie a nie przeniosę ich nasączonych farbą na ścianę. Następnie go zwilżam nakładam na uchwyt i szybkim pociągnięciem na ścianie lub kilkoma pozbywam naddatku wody (oczywiście ścianie, którą będę dopiero malował). - Tak też umyty używany kiedyś wałek malarski zazwyczaj jego runo jest przyklapnięte i sklejone a po zwilżeniu wodą i kilkukrotnych takich jak wyżej pociągnięciach ładnie nam się nastroszy i będzie "pulchny" jak nówka gotowy do malowania.
- Taki zwilżony wałek od początku już równomiernie wchłania farbę i nie zostawia nierównomiernie pomalowanej ściany.
- Czasem brzegi wałka są proste bez zaokrąglenia. Początkujący może je sobie delikatnie sfazować wtedy rozprowadzanie farby jest łatwiejsze dla niewprawionego nie pozostawiając zacieków z brzegów wałka przy łączeniach z poprzednim pasem. Ale nigdy tego nie robiłem i proste zakończenie się przydaje jadąc wzdłuż narożnika wewnętrznego.
- Przed malowaniem pokoju naprawiam wszelkie małe peknięcia i rysy akrylem. I mimo jego właćciwości i prawidłowego przygotowania powierzchni i tak akryl potrafi popękać w okół okien czasem na połączeniach płyt. Zwłaszcza jak po pobliskiej uliczce jeżdżą czasem samochody ciężarowe to drgania w blokach czuć stopami od podłogi, wtedy nie ma bata aby nie popękało. - Obcinki w narożach staram się robić tuż przed malowaniem konkretnej ściany aby wjeżdżać na nie na świeżo.
- Moim zdaniem nie waro oszczędzając na oklejaniach i taśmie tłumacząc sobie wycieraniem w trakcie doraźnie w razie potrzeby. Nie wszystko zauważymy, część maźnięć jest nieunikniona a przymusowa ostrożność spowalnia pracę.
- Zazwyczaj samo malowanie jeżeli jest proste bez jakiś skomplikowanych wzorów to pikuś w wymiarze czasowym w porównaniu z czasem poświęcanym na dokładne zabezpieczenie szczególnie przy odświeżeniach renowacyjnych kiedy nie mamy oryginalnego oklejenia ochronną folią okien. Oklejenie listew przypodłogowych, których nie można zdjąć. i wszystkiego czego nie można wynieść a jest nie osłonięte. Oklejając brzegi poprzedniej farby obieram sobie najbardziej wystający brzeg farby poza prostą linię (czasem go poddrapię jeżeli było to zakole czy kleks pozostawiony po odklejonej częściowo taśmie na ramie okiennej) i około 1 milimetra lub 2 od niego kleję pasek taśmy zachowując prostą linię w miarę równolegle np. do krawędzi ramy okiennej (ten odstępik jest po to aby po zerwaniu taśmy nie ukazał nam się inny kolor poprzedniej farby). Przy renowacyjnych malowaniach zwłaszcza w blokach trzeba czasem improwizować i sztywne podejście niektórych ekip remontowych (ma być pion poziom i do kąta a to że to do bani wygląda to na oko to nas to nie obchodzi nie my to robiliśmy) że w efekcie końcowym będzie to do duszy optycznie wyglądać). W blokach wstawiane nowe okna czasami musiały być przekoszone o kilka centymetrów względem grubości ścianki aby ich wypionować, a różnica w wysokości pomieszczenia o kilka centymetrów a bywa że nawet 7 bo tyle miałem w wieżowcu też nie jest rzadkością. Relacje budowlańca będącego kiedyś podwykonawcą przy wykończeniu tych bloków, opowiadającego, że inspektor potrafił za przyłożoną łatą do ściany kartkę papieru przepuszczać. I jeżeli przeleciała była reklamacja. Świadczy to o tym, że kto nie miał na pieńku z inspektorem mógł budować z fantazją ułańską.
- Maluję rozprowadzając farbę długimi przejazdami wałka, ściany góra dół a nie jak często pokazują w reklamach dziunia lub cała wesoła rodzinka krótkimi pociągnięciami wałka na wszystkie strony, lub wysokość ściany na 2 razy dzielą w poziomie i wtedy łączenie powierzchni może być widoczne, dlatego łączenia wykonujemy na świeżo. Sufit w zależności od wielkości pokoju, wałka i farby ustalam sobie długość przejazdu wałka zazwyczaj na raz lub dwa pamiętając o łączeniu na świeżo np. kilka przejazdów w zależności od krycia od ściany orientacyjnie do linii żyrandola, ponownie nasączam wałek i i adekwatnie drugą połowę. Tak ze 2 lub 3 szerokości wałka i zaciągam wałkiem w jednym kierunku aby zrobić taką samą fakturę. W razie farfocla lub gródki zdejmuję je na bieżąco puki widzę nie wałkiem bo ciężko po opuszczeniu go z niego zebrać znajdując drobinkę. Papierek ścierny po wyschnięciu to ostateczność można przy pierwszej warstwie a przy ostatecznej może być widać
Przy rozciągniętym czasowo malowaniu np. większego salonu, które z jakiejś przyczyny przerywaliśmy i widzimy, że schnąca farba tworzy błonę skorupę na folii w rynience lepiej nie żyłować i zmienić folię/worek zanim kruszące kawałki będą na suficie.
- W starych blokach są stare żeliwne grzejniki i podczas sezonu grzewczego nie można zdjąć grzejników jest to przeszkoda i utrudnienie przy gładzi i malowaniu, czasem są tak nisko że i remoncie podłogi. Poza tym żadnej ekipie remontowej nie pozwolił bym na zdjęcie moich grzejników, a dlaczego są stare mogą się ujawnić jakieś wżery, możliwe wady na połączeniach a ekipy remontowe zakładają taki osprzęt w pośpiechu po zakończeniu remontu, czasem robią to ludzie średnio na jeża się znający i przykładający a bywa, że w razie nieprzewidzianych problemów nie wszystkie potrzebne narzędzia jak dodatkowe żabki materiały posiadają bo skrzynka hydrauliczna jest już na nowym obiekcie. Ubezpieczyciel nie zwróci za wszystkie straty z tym związane.
- Jeżeli przy zalaniach jesteśmy to połączenia, które można na pakuły skręcić a nie na taśmę teflonową bądź nici poliamidowa. Połączenie na pakuły konopne zabezpieczone pastą może być z dzieci na dzieci nawet na kilkadziesiąt lat. Podczas montażu tolerują cofnięcie do 0,5 gwintu i mogą być jeszcze szczelne. Natomiast łączenia uszczelnione taśmą teflonową lub niciani poliamidowymi, które są trochę lepsze jednak każdy hydraulik powie, że najlepsze są pakuły. A jakiekolwiek drgania czy silniejsze uderzenie lub odkształcenie może spowodować nieszczelność taśmy. Uszczelnienie teflonowe jest szybsze dlatego sterty lub niestety niektórzy je używają.
Przykładowo kiedyś kasztany remontujące balkon u sąsiada z góry zachlapali nam większość szyb w oknach od dużego pokoju przy cięciu barierek szlifierką kontową opiłkami, które przebiły cieniutką folię i wtopiły się w szyby. Okna nówki wstawione krótko przed najazdem kasztanów. A żona musiała zataraniać z ich polisą do ubezpieczyciela, bo się nie kwapili licząc, że popuścimy.
- Już na folii nie oszczędzajmy i lepiej przynajmniej na podłogę kupić na tyle grubą aby się nie rozrywała przy zawadzeniu nogą czy drabinką. Na sprzętach jeżeli nie wynieśliśmy również przynajmniej nie za cienką a przynajmniej na rogach zapobiegawczo od razu wzmocnić.
- Wolę kupować taśmy szersze zachowując większy margines bezpieczeństwa. A przyklejając taśmę nie dociskam jej całą szerokością ale przejeżdżam palcem dociskająć tylko brzeg taśmy od strony malowanej. Wtedy łatwiej mi ją oderwać a jestem lepiej zabezpieszony w razie głębszego wjechacia wałkiem na taśmę.
- Do odcięć kolorów zawsze używam taśmy. Jeszcze w naszych czasach, niektórzy starają się oszczędzać przy tym na taśmie stosując np. wałeczki do marginesów pod sufitem. Raz że wymagają one idealnie gładkiego sufitu a poza tym i tak nie dadzą nam tak idealnego odcięcia. Moim zdaniem oszczędzanie na taśmie tłumacząc wydatkiem na nią przy dużych metrażach jest słabym pomysłem. jeżeli zrobili super gładź i pomalowali, że "mucha nie siada" to skopują sobie cały efekt swoich starań na końcówce. Mówią że kolor taśmy biała czy niebieska nic nie znaczy, powiem i tak i nie: Pogląd się utarł gdyż jeszcze niedawno w ogólnej sprzedaży mieliśmy taśmy klejące zwykłe białe (takie do oklejania i tródnych do przewidzenia właściwościach kleju) i taśmy mararskie, które były niebieskie o lepszych właściwościach pożądanych przy zastosowaniach malarskich, a teraz jest już więcej taśm malarskich w innych kolorach. Na rolce lub opakowaniu albo na metce jest napisana maksymalna ilość dni po jakiej maksymalnie powinniśmy zerwać taśmę bo klej nam zaschnie i będzie kłopot, te niebieskie zazwyczaj są lepszej jakości zwłaszcza jeżeli chodzi o niską półkę cenową jak markety itd. Te z nich białe i żółtawe stosuję głównie przy zabezpieczaniu i oklejaniu sprzętów folią. Natomiast do wszelkiego odcinania kolorów i granic malowanych powierzchni, ram okiennych na styku z farbą staram się używać niebieskich taśm. Zaś oklejanie okiennica/folia tańszą białą taśmą. Te jasne potrafią złapać wilgoci z farby przy malowaniu pierwszej warstwy osłabiony klej lekko puścić leciutko pofałdować brzegi taśmy a przy drugiej warstwie farba potrafi podejść pod taśmę, albo całkiem puści na okiennicy. Czasem biała zamalowana a zrywana po dłuższym czasie rwie się i trzeba np. tapeciakiem bawić się z urwanymi skrawkami taśmy.
- Z czasem na oderwanie taśmy po zrobieniu obcinki koloru przykładowo jest kłótnia o prawidłowość "jak z obieraniem jajka" a czas zależy od typu farby , okoliczności np, temperatury i czasu schnięcia farby, właściwości użytej taśmy i przede wszystkim jakości podłoża pod taśmą.
Zbyt wczesne oderwanie taśmy malarskiej może skutkować:
- Malutkich podpłynięciach jaszcze świeżej farby na inny kolor w czasie oderwania taśmy i idealne już nie będzie, ale to jeszcze pikuś.
- Oderwanie taśmy razem z poprzednią warstwą, która miała niby wyschnąć w np. 2 godziny. Częsta przyczyna zerwania poprzedniej warstwy.
- Oderwanie taśmy wraz ze starą farbą z poprzedniego malowania, która wchłonęła higroskopijnie wilgoć z wierzchniej warstwy i puściła przykładowo na gładzi lub jeszcze poprzedniej farbie. Współistniejąca przyczyna to stara wchłonęła wilgoć plus jakieś jeszcze inne przyczyny współistniejące jak:
- kiepskiej jakości stara farba,
- malowana po nieodpowiednim i nieprzygotowanym podłożu np: bez gruntowania, zapylonym, na jakimś zatłuszczonym, zabrudzonym nie odtłuszczonym od np. dymu papierosowego i te poprzednie warstwy mogły się trzymać "na słowo honoru". Mało wykonawców myje ściany i sufit np. Mydłem malarskim - czas, czas, czas to pieniądz a trzeba pracownikowi zapłacić no i czas na wyschnięcie. Od dymu papierosowego, spalin gazu, nawet zanieczyszczenia zawierają tłuste drobinki zwłaszcza 2 pierwsze. Więc poprzedni wykonawca nie odtłuścił zabrudzonych silnie ścian i mamy poprawkę.
- Ale przy dłuższym remoncie warto zostawić taśmę malarską na dłużej do momentu wyniesienia np. przenoszonych gratów z pokoju do pokoju i przy tym coś niechcąco zabrudzić. Więc może być konieszne przemalowania ściany, warto mieć dobrą taśmę malarską pozwalającą na oderwanie po dłuższym czasie.
- Niezależnie od czasu oderwania staram się naklejać na ściany trochę lepszą taśmę mimo że jest kilka razy droższa od tych najtańszych białych i mam wtedy pewność, że nic mi nie podpłynie pod taśmę jak złapie wilgoci od farby. Jak kiedyś była tylko badziewna taśma to ryzyko było konieczne i "jazda" już była po otworzeniu okna jak była wilgoć na dworze. 3 dychy nie majątek a nie ryzykuję.

- Prowadząc poważniejszy remont wybiórczego pomieszczenia do którego musimy przechodzić przez zamieszkałe pomieszczenia z nową podłogą np. panelową zabezpieczenie jej tekturą falistą może być za słabe i prawdopodobnie będzie za słabe. Na przykład demolka starej glazury w łazience gdzie brakuje miejsca na worki z gruzem wystarczy postawić worek wypełniany porozbijanymi ostrymi płytkami na niby zabezpieczonej podłodze tekturą. Któraś ostry kawałek płytki dociśnięty ciężarem przebije worek i tekturę a dociśnięty ciężarek robiąc rysę na podłodze. W takim przypadku lepiej "szarpnąć się" i kupić na ochronienie podłogi jakąś matę ochronną, jest kilka rodzai takich i składają się one z kilku warstw np. kartonu mocniejszego o wiele, wzmocnionego folią polietylenową i czymś jeszcze zależy od producenta np, tworzywem sztucznym, folią aluminiową. Abyśmy sobie nie tłumaczyli, że fachowcy to tak mają jedno zrobią to inne „s-powolnią”. Warto ponieważ w wyniku wypadku punktowa naprawa panelu lub lakierowanej podłogi lub parkietu może być trudna lub niemożliwa.

Przy remoncie ścian przykładowo trzymajmy się jednego producenta aby nie mieć kłopotów.

W czasie ostatniego malowania dałem się namówić na zmianę ale tylko ściany w przedpokoju i tylko ściany jednego pokoju.
Ale żona oczytała się opinii na forach internetowych i uparła się tym razem na Dulux.
W markecie farby Dulux mieli ale nie udało mi się znaleźć emulsji gruntującej tego samego producenta.
W wyniku czego wielu ludzi kupuje grunt innego producenta (najczęściej Unigrunt), o czym zdecydowałem i ja.
Były regały zastawione wynalazkiem super-coś za 9,90 więc nawet nie brałem go pod uwagę.
A jak byk jest napisane na wiaderku z farbą iż wymagana jest emulsja gruntująca tego producenta.
Odczułem to na swoim przykładzie jak mi spryszczyło na szczęście tylko w kilku miejscach.
Poradziłem sobie w ten sposób, że jak bąble się zaczęły zmniejszać poprzebijałem je szpileczką i poprzyciskałem do ściany, czasem ponawiając dociśnięcie.
Po podeschnięciu pościnałem nierówności, poprzecierałem gąbką ścierną i papierkiem tam gdzie było nierówne i pomarszczenia.
Większe ubytki naprawiłem.
Zamalowałem punktowo pędzelkiem po chwili rozprowadzając wałkiem aby nie różniła się faktura.
Odczekałem do wyschnięcia, robiąc inne prace.
Systemowo nie mogłem pomalować przedpokoju i trzeba było kombinować z zastępczym gruntem.
Wniosek.
Albo robimy systemowo albo wybierajmy farbę mniej kłopotliwą, która nie pogryzie się z poprzednią warstwą gruntu innego producenta.
Natomiast ta farba miała dobre krycie.
Daje się zmywać i szorować.
Powierzchnia dosyć odporna.
Ale po pewnym czasie i tak nie będę bawił się w mycie i szorowanie przy kilkuset co najmniej zabrudzeniach po butach, zachlapaniach, odbitych zabawkach rzucanych psu itd.
Po prostu ponownie pomaluję przedpokój a nie będę próbował tego wszystkiego szorować ponieważ i tak nie wszystko da się zmyć w mieszkaniu, które jest używane.
Zapięcie torby, odkurzacz, przenoszony mebel, przedmiot, zabawka dziecka zrobią rysę.
Farba zmywalna musi mieć powierzchnię gładziutką z fakturą nieprzeniknioną dla innych cieczy, i powietrza.
Tak aby brud nie wniknął w pory pomalowanej powierzchni.
Nie wszystkie zabrudzenia od razu zauważysz i zmyjesz na świeżo a po jakimś czasie nie usuniesz tego bez uszkodzenia powierzchni farby.
Jeżeli ktoś koniecznie chce zmywalną farbę to najlepsze z nich mają fakturę przypominająca polakierowaną ścianę, która wygląda jak dawna olejna lamperia czego wielu ludzi nie lubi.
W naprawdę zamieszkiwanym mieszkaniu otarć i rys nie unikniesz.
I osobiście dla mnie wywalanie kasy na zmywalną farbę to kiepski pomysł.

Czy można usunąć siwiznę z dewna

Trzeba było zlikwidować czarną plamę na kilku klepkach parkietu pod podstawką pod donicą. Kupiłem doradzany rozjaśniacz do drewna we wnętrzach. Efekt kiepski, nic nie ustąpiło mimo pozytywnych opinii na necie. Już lepiej się spisał spryskiwacz Spray pleśniobójczy. - Spray miał wyraźnie większą zawartość chloru.

Więcej...

Autor tekstów w serwisie rzetelnie i starannie przytacza kilka zastosowanych i znanych sobie rozwiązań problemów.
Zawsze wybór rozwiązań należy rozpatrywać indywidualnie.
Więc nie jest on odpowiedzialny za jakiekolwiek rezultaty i konsekwencje tych działań w oparciu o te rozwiązania.
Wszystko co robisz w oparciu o te rozwiązania, robisz na własną odpowiedzialność.